Specyficzny typ oszustów – “altruiści”

Data: 15 maja 2014 | Autor: | Brak komentarzy »

Publikowane dotychczas na łamach Fraud IQ kazusy w większości dotyczyły stosunkowo prozaicznych motywów sprawców nadużyć pracowniczych – wyprowadzone z firm pieniądze przeznaczali oni przede wszystkim na własne bieżące potrzeby, ewentualnie na „podniesienie standardu życia”, co de facto sprowadza się do tego samego, aczkolwiek w bardziej ekskluzywnym wydaniu. W opisywanej dziś sprawie zdecydowana większość sprzeniewierzonych środków przeznaczona została na cele społeczne.

Niestety, w tym konkretnym przypadku sprawcom daleko było do legendy Janosika, ponieważ ich ofiarą padło centrum pomocy dla niepełnosprawnych dzieci, Island Child Development Center (ICDC). Jego zadaniem jest wspieranie edukacji ortodoksyjnych Żydów w wieku 3-5 lat pochodzących ze społeczności nowojorskiej. W ciągu 7 lat swojego działania szajka czterech zarządzających centrum, w tym rabin, sprzeniewierzyła niemal połowę z 27-milionowego budżetu placówki za ten okres, tj. aż 12,4 miliona dolarów. Co gorsza, w ich gronie był także audytor ICDC…

Mimo, że charakter przypadku z pewnością nie nastraja Czytelników optymistycznie, to trzeba przyznać, iż okoliczności ujawnienia czerwonej flagi, sugerującej występowanie nieprawidłowości w zarządzaniu centrum były co najmniej zabawne. Jako że ICDC jest placówką w dużej części finansowaną z budżetu stanowego, kontroler finansowy stanu Nowy Jork zapowiedział w niej standardową kontrolę, dotyczącą wydatkowania środków pochodzących z funduszu celowego Special Education Itinerant Teachers. Kiedy audytorzy stanowi dotarli do centrum, witający ich szef ICDC nie wytrzymał napięcia i po kilku minutach … uciekł biegiem z sali, w której odbywało się spotkanie! Warto przy tym zaznaczyć, że udało mu się opanować panikę i zanim opuścił budynek, zdążył jeszcze pochwycić sporą porcję dokumentów finansowych.

Przeprowadzone już wspólnie z policją postępowanie wyjaśniające wykazało, iż – co zaskakujące – zarządzający ICDC najprawdopodobniej nie liczyli się z możliwością kontroli działania placówki. Nie starali się bowiem w szczególny sposób ukrywać swojej przestępczej działalności. Można wręcz powiedzieć, że w przypadku rabina Samuela Hillera, postanowił on udowodnić, że wie najlepiej, na co powinny być wydatkowane środki z pomocy społecznej. To właśnie on zadecydował, że znacznie bardziej potrzebującymi od niepełnosprawnych dzieci będą uczennice prywatnej żydowskiej szkoły dla dziewcząt (której notabene był dyrektorem), która otrzymała niemal 3 miliony dolarów, a także uczestnicy letnich obozów młodzieżowych, Camp Malka oraz Camp Ohra, również rekrutujący się z pełnosprawnej społeczności żydowskiej, którzy otrzymali niemal milion dolarów. Lista pozostałych beneficjentów rabina jest dość obszerna, co nie dziwi, biorąc pod uwagę, że na ich rzecz przekazał on dodatkowe ponad 4 miliony dolarów.

Aby jednak rzekoma szlachetność rabbiego nas nie poruszyła, warto także wspomnieć, że jego koledzy wystawili na jego rzecz czeki o łącznej wartości przekraczającej 330 tysięcy dolarów (które skwapliwie zrealizował), a także, iż ze środków ICDC opłacono prace hydrauliczne podczas remontu jego domu, kosztujące – bagatela – ponad 30 tysięcy dolarów.

Dwaj pozostali członkowie władz centrum – z wyjątkiem jednego – wykazali się także swoistą wrażliwością społeczną. Ira Kurman udzielał bezzwrotnych pożyczek członkom społeczności żydowskiej. Ich łączna wartość osiągnęła niemal 150 tysięcy dolarów. W ramach swoistych „odsetek” przyjmował różnego rodzaju prezenty materialne i usługi – m.in. catering na bar micwę swojego syna oraz wesele córki.

Daniel Laniado, odpowiedzialny za sprawy administracyjne, dokonywał regularnych zakupów koszernego jedzenia w delikatesach należących do… przewodniczącego rady nadzorczej centrum. Ich łączną wartość oszacowano na 350 tysięcy dolarów, przy czym nie udało się potwierdzić, aby żywność ta została spożytkowana na potrzeby centrum. Wykazywał się również dużym „zrozumieniem” dla potrzeb finansowych innych pracowników ICDC – w ramach nienależnych wynagrodzeń przekazał im ponad 200 tysięcy dolarów. Wreszcie, objawił się jako nałogowy realizator czeków, wystawionych notabene w imieniu centrum przez samego siebie na rzecz nieistniejących dostawców towarów i usług, a następnie indosowanych tym razem na niego osobiście. Łączna kwota – 1,1 miliona dolarów.

W zasadzie jedynym członkiem kliki, który wykazał się niemal całkowitą obojętnością na potrzeby innych, był Roy Hoffman, który kosztem ponad 300 tysięcy dolarów dokonał remontu swojego domu, a 15 tysięcy przekazał swojej żonie.

Uważni Czytelnicy zauważą, że wyliczone przeze mnie kwoty nie sumując się do łącznej wartości sprzeniewierzonych środków. Niestety, na co zostały przeznaczone, media milczą. Można założyć, że w świetle wymienionych powyżej przykładów, zarządzającym ICDC przez niemal 7 lat trwania ich procederu pozostała kwota rozeszła się na tzw. drobne wydatki…

Najlepszym podsumowaniem całej sprawy jest chyba podtytuł artykułu w Jewish Journal, pytający retorycznie „Czy można upaść niżej?”. Sam tekst zresztą mógłby posłużyć za ilustrację jeszcze kilku wpisów na łamach Fraud IQ, żeby wspomnieć tylko historię przekazania jednej z ortodoksyjnych szkół żydowskich ze środków rządowych kwoty 3,3 miliona dolarów na rozwój umiejętności sieciowych uczniów, podczas gdy szkoła nie posiada komputerów, a w swoich materiałach określa Internet jako źródło zła… Ale o tym może przy innej okazji.



Skomentuj wpis

Musisz być zalogowany/a, żeby zamieszczać komentarze.