Once a fraudster, forever a fraudster

Data: 16 kwietnia 2014 | Autor: | Brak komentarzy »

Kto raz ukradnie, ten na zawsze pozostaje złodziejem, jak mawiają Amerykanie (Once a thief, forever a thief). Teorię tę potwierdza opisany dzisiaj przypadek, który miał miejsce za naszą południową granicą, w Czechach. Historia jest bardzo barwna, może nie nadaje się na pełnometrażowy film, ale na odcinek serialu detektywistycznego na pewno.

Za początek historii należy uznać odkrycie dyrektor Państwowego Muzeum Rolnictwa w Pradze, że na kontach tej instytucji brakuje ponad 10 milionów koron (ponad 1,5 mln PLN). Z uwagi na skalę braku – niemal 1/3 rocznego budżetu muzeum – jego szefowa nie próbowała podejmować żadnych własnych działań wyjaśniających, ale od razu powiadomiła policję.

Ta z kolei błyskawicznie ustaliła, że środki zostały wyprowadzone z kont stopniowo w ciągu ostatnich trzech miesięcy, a zleceniodawcą przelewów był dyrektor finansowy muzeum, Vladimir Prokop. Nie próbował on nawet ukrywać swoich działań, jako że miał niemal całkowitą kontrolę nad finansami instytucji. Środki przelewał na konta założone na fałszywe nazwiska i podstawione osoby, po czym niemal natychmiast dokonywał wypłaty w gotówce całej wcześniej zdeponowanej sumy.

Policja rychło zatem złożyła wizytę Prokopowi, który jednak zorientowawszy się co do jej charakteru, błyskawicznie uciekł ze swojego gabinetu, zmylił pogoń po salach muzeum, a następnie po drabinie przeciwpożarowej wydostał się na ulicę, na której złapał taksówkę. W jego gabinecie odnaleziono 200 tys. koron w gotówce.

W trakcie dalszych działań policja odwiedziła mieszkanie Prokopa, w którym w plastikowych reklamówkach zabezpieczono dalsze 4,5 mln koron. Co więcej, udało się także wstrzymać transfer 1,7 mln koron z konta muzeum, których przelew oszust zlecił tego dnia na swój rachunek. Zgodnie z ustaleniami śledztwa pozostałe skradzione pieniądze zostały już wydane przez niego m.in. na samochód oraz drogie prezenty dla matki i dziewczyny.

Na tym jednak nie koniec rewelacji – sprawdzenie przez policję dokumentacji zawodowej i szkoleniowej Prokopa ujawniło, że nie jest on wcale tym, za kogo się podaje! Konkurs na stanowisko dyrektora finansowego wygrał bowiem na podstawie sfabrykowanych dokumentów. Co więcej, okazało się, że w czerwcu 2013 r. uciekł on z więzienia w Hradec Králové, w którym odsiadywał siedmioletni wyrok z inne sprzeniewierzenie!

W grudniu 2009 r. został on już bowiem skazany (pod swoim prawdziwym nazwiskiem, którego nie ujawniono) za kradzież również 10 milionów koron z praskiego Ewangelickiego Kościóła Czeskobraterskiego, pochodzących głównie z zagranicznych darowizn. Schemat tego nadużycia był identyczny – Prokop zatrudnił się tam na podstawie sfałszowanych dokumentów w lipcu 2008 r. jako szef departamentu finansowego, po czym uzyskawszy dostęp do rachunków kościoła, rozpoczął transfery na kontrolowane przez siebie konta.

Poszukiwania oszusta trwają. Pół żartem, pół serio, można podsumować przedstawianą sprawę: nadużycie – dla chcącego nic trudnego…



Skomentuj wpis

Musisz być zalogowany/a, żeby zamieszczać komentarze.