Kwoty podprogowe, czyli ziarnko do ziarnka

Data: 3 lipca 2014 | Autor: | Brak komentarzy »

Zgodnie z doniesieniami medialnymi, prostota i długość trwania opisywanego dziś przypadku zadziwiły nawet prokuratora prowadzącego sprawę. Cóż, nie da się ukryć, że wyprowadzenie z jednej firmy w ciągu 10 lat ponad 22 milionów dolarów robi wrażenie, które pogłębia jeszcze relatywny brak finezji w zastosowanym mechanizmie działania duetu sprawców.

Zgodnie z ustaleniami prokuratury, w tym czasie oszuści popełnili 96 pojedynczych przypadków wyłudzenia nienależnych płatności od pracodawcy jednego z nich, Paula Andersona. W kontekście (braku) skuteczności mechanizmów kontrolnych można zacytować stare powiedzenie, iż na biednego (i mającego realne możliwości przeciwdziałania) nie trafiło, jako że ofiarą sprawców padły linie lotnicze Delta Airlines, a także przejęte przez nie w 2009 r. linie Northwest.

Ciekawostką dla polskiego Czytelnika będzie zapewne fakt, że Anderson i jego wspólnik, Michael Yedor, zostali oskarżeni o tzw. oszustwo pocztowe (mail fraud). Jest to dość częsta, wywodząca się poniekąd z tradycji walki z przestępczością gospodarczą, kategoria nadużyć w systemie prawnym Stanów Zjednoczonych, obejmująca swoim zakresem wiele różnych przypadków oszustw, w trakcie popełniania których wykorzystano usługi dostarczania korespondencji. W tym przypadku, zgodnie z aktem oskarżenia, przestępcy „świadomie wykorzystali U.S. Postal Service oraz inne podmioty świadczące usługi transportowe do przekazywania czeków w celu realizacji przyjętego schematu przestępstwa”.

A jakiż był to schemat? Jak już wspomniałem, stosunkowo mało wyrafinowany. Pracujący w Northwestern Airlines (a potem w Delta Airlines) Paul Anderson pełnił funkcję szefa ważnego dla linii działu komunikacji, odpowiadającego za rozwój i utrzymanie wszelkich systemów komunikacji wewnętrznej i zewnętrznej firmy. Tym samym do jego obowiązków należało zamawianie oraz akceptacja wykonania zakupów szeregu towarów i usług z tego obszaru. Szybko zorientował się on, iż w nawale najróżniejszych zakupów łatwo będzie przemycić coś, co w rzeczywistości nigdy nie zostało fizycznie dostarczone ani wykonane.

Do tego celu wykorzystał fikcyjną spółkę Airborne Voice and Data Communication Services, „założoną” przez Michaela Yedora. Yedor miał stosunkowo łatwe zadanie, jako że prowadził w tym samym czasie legalną działalność biznesową, kontrolując Mercury Holding, skupiający szereg podmiotów z różnych obszarów biznesu. Jego rola sprowadzała się do przygotowywania i dostarczania na biurko Andersona fikcyjnych faktur wystawianych jakoby przez Airborne za produkty i usług rzekomo zrealizowanych na rzecz linii lotniczych.

Anderson z kolei zajmował się przygotowywaniem zamówień na fikcyjne produkty i usługi Airborne, a następnie potwierdzał ich rzekome wykonanie. Faktury opiewały na różne kwoty, od 10 do ponad 200 tys. dolarów i z dużą dozą pewności można stwierdzić, iż nawet takie sumy pozostawały poza szczególnym zainteresowaniem osób i komórek sprawujących kontrolę, zarówno nad zakupami, jak i działaniem operacyjnym działu oszusta. Zyski z nielegalnego procederu były oczywiście dzielone między wspólników.

Proste? Niebywale. Biorąc jednak pod uwagę liczbę przypadków sprzeniewierzenia, a także fakt, że całkiem spora część z nich dotyczyła rzekomych zakupów materialnych, za zaskakujące należy uznać, że w ciągu 10 lat trwania procederu żadna z odpowiedzialnych za nadzór i kontrolę osób nie wpadła na ślad działalności oszukańczego duetu. Wprawdzie można śmiało założyć, że nawet tak potężna kwota była jedynie małą częścią całego budżetu linii lotniczych na potrzeby komunikacji i na tym założeniu bazowali sprawcy, ale wydaje się, że służby audytowe Delty nie stanęły na wysokości zadania. Czy w Waszych organizacjach zwracacie należytą uwagę na kwoty podprogowe?



Skomentuj wpis

Musisz być zalogowany/a, żeby zamieszczać komentarze.