Bariery rozwoju rynku forensic w Polsce

Data: 27 sierpnia 2013 | Autor: | Brak komentarzy »

Komercyjne usługi związane ze zwalczaniem przestępczości gospodarczej zakorzeniły się na dobre na polskim rynku – branża ta świętuje lub też lada moment będzie świętować piętnastolecie istnienia. Skoro zatem utrzymała się przez ponad dekadę, jej pozycja wydaje się być stabilna i niezagrożona. Niemniej jednak nie sposób nie zauważyć, że zarządzanie ryzykiem nadużyć nie zrobiło w firmach takiej kariery jak audyt wewnętrzny czy też compliance. Czy oznacza to, że funkcja ta jest w jakimkolwiek sensie mniej istotna niż jej bardziej popularni „bracia”? Z pewnością nie, ale trzeba także zauważyć, że miała ona i ma nadal znacznie trudniejsze warunki do rozwoju.

Nie chcę tutaj jednak odnosić się ani też porównywać zarządzania ryzykiem nadużyć do innych obszarów szeroko rozumianego bezpieczeństwa i corporate governance. Chciałbym jedynie scharakteryzować kilka kwestii, które hamują jej rozwój i ograniczają jej popularność na rynku usług biznesowych. Nie wcielam się bynajmniej w adwokata diabła, jako że uważam, iż przyczyny takiej sytuacji leżą zarówno po stronie usługodawców, jak i usługobiorców, a swoje przysłowiowe trzy grosze dokłada także rzeczywistość prawna, w jakiej tym podmiotom przychodzi funkcjonować. Jakie zatem problemy widzę w dzisiejszym rynku usług forensic?

Czytaj dalej »


Kot Schrödingera w świecie nadużyć

Data: 22 sierpnia 2013 | Autor: | Brak komentarzy »

Nieco ponad tydzień temu Google’owskie doodle (czyli logo firmy w wyszukiwarce) przypominało o 126 rocznicy urodzin Erwina Schrödingera, jednego z twórców mechaniki kwantowej. Ten drobny gest sprawił, iż w głowie pojawił mi się łącznik między najbardziej znanym z eksperymentów tego fizyka a zjawiskiem nadużyć, w szczególności nadużyć wewnętrznych. Zaniepokojonych Czytelników od razu uspokajam, że nie będziemy zgłębiać meandrów teoretycznej fizyki kwantowej, ale raczej przeniesiemy jedno ze spostrzeżeń Schrödingera na obszar zwalczania nadużyć.

Jak zapewne wielu Czytelników wie, fizyk ten jest szczególnie znany ze swojego eksperymentu myślowego z kotem. Przypomnijmy, iż Schrödinger wyszedł z następującą koncepcją: do pudełka wkładamy:

  • pojedynczy atom promieniotwórczego pierwiastka,
  • urządzenie mierzące promieniowanie jonizujące (np. licznik Geigera), które po jego wykryciu równocześnie uwolni trujący gaz,
  • żywego kota,

a następnie pudło szczelnie zamykamy. Co dzieje się z kotem? Na zdrowy rozsądek, po upływie pewnego czasu, kot jest albo dalej w znakomitej formie, albo też nie żyje z uwagi na powstałe promieniowanie. Innymi słowy, ma on mniej więcej 50/50 szans na przeżycie, w zależności od tego czy atom będzie emitował promieniowanie. Mniej więcej tyle mówi nam wspomniany zdrowy rozsądek.

Czytaj dalej »


CFPOA, czyli jak walczą z korupcją w Kanadzie

Data: 20 sierpnia 2013 | Autor: | Brak komentarzy »

Mówiąc o najlepszych praktykach i światowych standardach w walce z korupcją (zwłaszcza aktami przekupstwa poza granicami kraju macierzystego) nieuchronnie przychodzi nam na myśl amerykański Foreign Corrupt Practices Act z 1977 r. oraz znacznie młodszy brytyjski Bribery Act z 2011 r. (technicznie z 2010). Rzadziej wspomina się o przełomowej Konwencji OECD o zwalczaniu przekupstwa zagranicznych funkcjonariuszy publicznych w międzynarodowych transakcjach handlowych z 1999 r., która de facto zobligowała jej sygnatariuszy do wprowadzenia do lokalnego prawa penalizacji tego rodzaju czynów (Polska ratyfikowała Konwencję w 2000 r.).

Zdecydowana większość z obecnych 40 państw (w tym Polska), których regulacje prawne zostały dostosowane do wymogów Konwencji dokonała tego wprowadzając odpowiednie zmiany do swoich kodeksów karnych. Jednym z nielicznych wyjątków w tym zakresie (poza wspomnianymi powyżej) jest Kanada, która jeszcze w 1999 r. wprowadziła do swojego prawodawstwa Corruption of Foreign Public Officials Act. Przez ostatnie 14 lat jego wykorzystanie było jednak śladowe i sprowadzało się do uznania winy jedynie trzech firm. W ostatnich dniach mieliśmy jednak spory przełom, o którym warto wspomnieć – mianowicie zakończył się właśnie pierwszy proces sądowy w sprawie o korupcję zagranicznych funkcjonariuszy publicznych, a co więcej, skazanym nie jest firma, ale osoba prywatna.

Czytaj dalej »


Zasada Locarda a gruszki na wierzbie

Data: 9 sierpnia 2013 | Autor: | Brak komentarzy »

Przegląd oferty rodzimych firm działających w obszarze zarządzania ryzykiem nadużyć i śledztw gospodarczych przypomina nieco włączenie kanału zakupowego w telewizji. Pełen zakres usług, wyjaśnianie i odkrywanie wszystkiego, dostęp do informacji poufnych i prywatnych, ujawnienie majątku sprawcy ukrytego za granicą itd. Oczywiście jest to „tylko” reklama, przy czym nie można oprzeć się wrażeniu, że w tym momencie pewna granica została przekroczona. Co innego stanowi określenie zakresu oferowanych działań, a co innego twierdzenie, że działania te będą w każdym przypadku skuteczne.

Nie jest to oczywiście regułą, aczkolwiek wystarczy przeklikanie się przez kilkanaście odnośników oferowanych przez Google, aby odnieść wrażenie, że znaleźliśmy się w krainie wiecznego szczęścia. Fakt, że do audytu dochodzeniowego szybko przyłączono wykorzystywaną w kryminalistyce zasadę Locarda nie oznacza, że jej obowiązywanie jest bezkrytyczne i nie obwarowane żadnymi zastrzeżeniami.

Czytaj dalej »


Szczęściu trzeba pomóc…

Data: 25 lipca 2013 | Autor: | 1 komentarz »

…wydawał się myśleć zastępca szefa bezpieczeństwa Komisji Gier i Zakładów stanu Arkansas, który zdecydował się nieco sobie „pomóc” w zwiększaniu prawdopodobieństwa wygranej w loterii organizowanej przez jego pracodawcę. Jak Czytelnicy mogą się jednak domyślać, tzw. systemy gry rzadko kiedy (choć właściwe tutaj byłoby słowo „nigdy”) przynoszą efekty, zaś kupowanie losów w ilościach hurtowych, licząc na znaczącą wygraną, jest obarczone dużą dozą niepewności. A przynajmniej do momentu, kiedy wymyśli się własny „system”…

Remmele Mazyck miał tym łatwiejsze zadanie, że współtworzył system bezpieczeństwa loterii i miał pełen dostęp do systemu komputerowego, który ją obsługiwał. Mógł zatem nie tylko wyzyskać słabości bezpieczeństwa w celu popełnienia nadużycia, ale także niemal perfekcyjnie je zamaskować. Dowodzi tego zresztą sposób ujawnienia całego procederu – wykryto go po informacji od właściciela jednego z punktów sprzedających losy i wypłacających wygrane. Zaniepokoiło go, że w jego punkcie ta sama osoba w krótkim czasie realizowała szereg wypłat z wygrywających losów, w dodatku o zbliżonych kolejnych numerach seryjnych. Dodatkowo, próbowano dokonać wypłaty wygranych z losów, które w systemie figurowały jako nieaktywne (tj. nie wprowadzone jeszcze do obrotu). To wystarczyło, aby Komisja podjęła działania wyjaśniające. Pechowo dla Mazycka to nie jemu powierzono zbadanie całej sprawy.

Czytaj dalej »