W Meksyku nie pożyczasz firmom, tylko ich szefom

Data: 3 marca 2014 | Autor: | Brak komentarzy »

Kiedy myślimy „ropa naftowa”, do głowy zazwyczaj przychodzą nam majątki szejków arabskich, czy też sumy bilansowe i wyniki wielkich koncernów naftowych i nie doprawdy ciężko pomyśleć, że na tym interesie da się stracić (eksplorację nieopłacalnych złóż pomińmy). Tymczasem „dzięki” nadużyciom można, jak najbardziej…

W ostatnim dniu lutego świat obiegła informacja, że bankowy gigant Citigroup obniża przedstawione w połowie stycznia zyski grupy netto o 235 milionów dolarów. Powodem korekty są nadużycia ujawnione w meksykańskiej spółce grupy, Banco Nacional de Mexico, popularnie określanej jako „Banamex”. W telegraficznym skrócie naturę tego przypadku można opisać jako świadome udzielenie kredytów pod zabezpieczenia, których nie było. Mimo że media posługują się słowem „kredyty”, zapewne bardziej właściwym określeniem byłby „factoring”, jako że całe zdarzenie miało miejsce w biznesie finansowania należności handlowych.

Podmiotem nadużycia jest meksykańska spółka Oceanografia, oferująca sprzęt i usługi wspierające wydobywanie ropy naftowej i gazu. Właściwie opis całej sprawy należałoby rozpocząć od pytania, dlaczego Citigroup w ogóle weszła w kontakty biznesowe z Oceanografią? Pytanie jest zasadne, jako że meksykańska firma, delikatnie rzecz biorąc, nie miała nigdy najlepszej reputacji. Głównymi powodami były silne powiązania polityczne z meksykańskimi oficjelami, oparcie praktycznie całego biznesu o kontrakty z państwowym monopolistą naftowym, Petroleos Mexicanos (Pemex), a także słaba kondycja finansowa spółki, o której zresztą informowały agencje ratingowe. Warto wspomnieć też o fakcie, że jeszcze w 2010 r. Fitch w ogóle nie oceniał Oceanografii, twierdząc, że nie jest w stanie uzyskać niezbędnych do tego celu informacji. Niewykluczone zatem, że początków nadużycia należy poszukiwać jeszcze w momencie nawiązania relacji biznesowej między Banamexem a Oceanografią i dokładnie przyjrzeć się, jak profil firmy wpisywał się w zasady akceptacji klienta Citigroup. Być może przyjdzie jeszcze na to pora, bo dochodzenie dopiero się rozpoczęło.

Citi nie ujawnił, od kiedy finansuje Oceanografię, ale potwierdził, że na koniec 2013 r. wartość udzielonych spółce w ramach factoringu kredytów osiągnęła 585 mln USD. Podstawą do udzielenia finansowania były faktury rzekomo wystawione przez Oceanografię na rzecz Pemexu. Dodatkowe 33 mln USD ze środków banku było zaangażowanych w otwarte akredytywy.

Bomba wybuchła 11 lutego, kiedy rząd meksykański ogłosił, że na okres ponad 21 miesięcy zawiesza udzielanie nowych kontraktów między Pemexem a Oceanografią. Z nieoficjalnych informacji wynika, że przyczyną tej decyzji było ujawnienie przez pracowników Pemexu nieprawidłowości w gwarancjach przekazanych monopoliście przez Oceanografię jako zabezpieczenie wykonania nowych kontraktów.

Wprawdzie dotychczas przekazane spółce środki dotyczyły płatności za kontrakty już istniejące, ale i tak Citi natychmiast wziął pod lupę ekspozycję na rzecz Oceanografii. M.in. zrobiono rzecz oczywistą, która winna była zostać zrobiona już na etapie udzielania finansowania – zwrócono się do Pemexu o potwierdzenie zasadności wystawionych przez Oceanografię faktur. Szybki przegląd rozliczeń między firmami wykazał, iż z 585 mln USD jedynie 185 mln było faktycznie należne Oceanografii. Tym samym Citi pozostał z 400 mln USD niezabezpieczonej ekspozycji, której nie ma nawet z czego egzekwować, jako że całość aktywów spółki została przejęta przez władze Meksyku zaraz po ujawnieniu afery.

Media ujawniają, że w sprawę zaangażowany jest pracownik Banamexu, odpowiedzialny za ocenę aplikacji kredytowych Oceanografii. Rzekomo przyjął on faktury Oceanografii wystawione na rzecz Pemexu, wiedząc, że widniejące na nich poświadczenia aprobaty są sfałszowane i nie zweryfikował niezależnie ich autentyczności z dłużnikiem. Wątpliwe jednak, aby decyzje o otwarciu ekspozycji tej wielkości bazowały jedynie na działaniu jednej osoby, stąd też Citi współpracuje z meksykańskimi śledczymi w celu ujawnienia potencjalnych innych osób, dzięki współpracy których udało się obejść kredytowe mechanizmy kontrolne.

Całe zdarzenie trafnie podsumował cytowany przez New York Times Luis Maizel z LM Capital Group, inwestującej na rynkach rozwijających się: „W Meksyku nie pożyczasz pieniędzy firmom, tylko ludziom, którzy je prowadzą”. Jego opinia szybko pośrednio potwierdziła się, jako że postępowanie w tej sprawie wszczęła także amerykańska Securities and Exchange Commission, której działania mając na celu ocenę czy Citigroup nie naruszył zapisów Foreign Corrupt Practices Act. Jeśli udowodniona zostanie korupcja, będzie to znaczyło, że w procesie kredytowym rzeczywiście nie miała znaczenia kondycja finansowa Oceanografii, a jedynie osoby nią zarządzające.

Wprawdzie Citi zapewnia, że cała sprawa to jednostkowy wypadek, ale media szybko ujawniły, że w III kwartale 2013 r. Banamex tworzył rezerwy na pożyczki dla meksykańskich deweloperów, których zdecydowano się finansować mimo negatywnej decyzji komitetu ryzyka. Być może okaże się zatem, że to jedynie wierzchołek góry lodowej i meksykańska córka Citigroup żyła własnym, nie do końca uczciwym, życiem.



Skomentuj wpis

Musisz być zalogowany/a, żeby zamieszczać komentarze.