Pozorny dowcip z drugim dnem

Data: 15 lipca 2014 | Autor: | Brak komentarzy »

Dotychczas sceptycy bitcoina zwracali uwagę opinii publicznej przede wszystkim na zagrożenia związane z wykorzystaniem tej wirtualnej waluty do celów prania pieniędzy. Tymczasem pomysłowi oszuści nie spoczywają na laurach i wymyślają coraz to nowe „zastosowania” dla bitcoina, które to oczywiście mają tejże waluty przysporzyć przede wszystkim właśnie im. W sukurs przychodzi im przede wszystkim anonimowość oferowana przez nią anonimowość.

W ostatnich dniach internet obiegła interesująca fotografia (patrz niżej), zamieszczona na Facebooku przez właściciela pizzerii 900 Degrees Neapolitan ze stanu New Hampshire i przedstawiająca – zgodnie z nagłówkiem – „Zawiadomienie o wymuszeniu”… I nie jest to pomyłka, jako że zawartość pisma potwierdza intencje jego autora. Otrzymanie identycznych w treści listów potwierdzili także inni właściciele lokali gastronomicznych ze Stanów Zjednoczonych. O ile „Zawiadomienie” dotarło do nich drogą tradycyjną, to spełnienie zawartych w nim warunków wymaga już udania się online.

Obrazek - zawiadomienie o wymuszeniuPismo zawiera prosty przekaz – jego adresat został w drodze losowej wybrany jako obiekt wymuszenia. Dla nieobeznanych z wirtualnymi walutami kwota żądanej kontrybucji nie wydaje się wysoka, bo wynosi symboliczny 1 bitcoin, niemniej jednak odpowiada ona – w momencie publikacji niniejszego tekstu – ok. 629 dolarom amerykańskim, a więc ponad 1.900 złotych. W przypadku nie spełnienia żądania szantażysty w określonym w liście terminie, grozi on adresatowi spowodowaniem całego szeregu nieprzyjemności utrudniających prowadzenie biznesu i wpływających na jego reputację. Działania te zostaną wstrzymane dopiero po uregulowaniu „opłaty karnej” w wysokości już 3 bitcoinów.

Na wpłacenie „okupu” wyznaczono stosunkowo długi termin, wychodząc zapewne z założenia, iż większa część odbiorców musi zaopatrzyć się w wirtualną walutę, a może nawet dowiedzieć się, czym ona jest. List stanowi też swoistą kryptoreklamę giełdy bitcoinów Coinbase, bowiem do zakupu waluty właśnie za jej pośrednictwem zachęca szantażysta.

Nie sposób zatem oprzeć się pytaniu, czy rzeczona sytuacja jest jedynie dowcipem, czy też niesie ze sobą realne zagrożenie dla adresatów takich listów. Wszak w dzisiejszych czasach spełnienie wymienionych w nim gróźb jest rzeczywiście niezwykle proste, a ich skuteczność – w przypadku biznesu gastronomicznego – stosunkowo duża. Nie jest zatem wykluczone, że część odbiorców ulegnie zastraszeniu i dla świętego spokoju zdecyduje się na spełnienie żądań szantażysty.

Sam proceder jest zresztą zaledwie niskokosztową wariacją stosunkowo szeroko rozpowszechnionego innego typu zagrożenia. Mowa tutaj o złośliwym oprogramowaniu, do którego pobrania i zainstalowania zachęcani są pod różnymi pretekstami niefrasobliwi internauci. Skutki jego działania do pewnego stopnia przypominają efekty działania niektórych wirusów – blokada komputera, zaszyfrowanie dysku twardego, zabezpieczenie wybranych zasobów hasłem itp. O ile jednak wirusy tego typu rzeczy robiły niejako „gratisowo” i jednocześnie nie pozostawiały zwykle furtki na odzyskanie danych, to w tym przypadku celem jest zarobek.

Pechowy internauta otrzymuje propozycję nie do odrzucenia: jeśli przeleje odpowiednią kwotę na konto autora (lub zwykłego użytkownika – bo i tego typu programy są dystrybuowane na zasadach niemal komercyjnych, tyle że niejawnie), to otrzyma instrukcję i kod pozwalający na odzyskanie swoich plików. Większość ofiar z oczywistych przyczyn nie odmawia, zatem proceder ten jest niezwykle popłatny. Dość wspomnieć, że rozbity niedawno przez FBI gang oszustów zarządzający tego typu oprogramowaniem o nazwie CryptoLocker wg szacunków śledczych zarobił w ciągu kilku miesięcy ponad 27 milionów dolarów!

Wspomniane działania wymagają jednak inwestycji oraz chociażby niewielkiej wiedzy informatycznej. Tymczasem opisany na wstępie przypadek wymuszenia takich barier już nie ma i jest dostępny w zasadzie dla każdego. Co więcej, używając m.in. bitcoina oraz umiejętnie zacierając za sobą ślady online (choćby na bazie wielu powszechnie dostępnych wskazówek) można cieszyć się daleko idącą anonimowością, a przez to – bezkarnością. Dopóki możliwości wyśledzenia sprawców tego rodzaju szantażu nie zwiększą się, należy liczyć się z poważnym wzrostem tego zjawiska.



Skomentuj wpis

Musisz być zalogowany/a, żeby zamieszczać komentarze.