Nadużycia pracownicze drogą do bankructwa

Data: 21 lipca 2014 | Autor: | Brak komentarzy »

Kiedy przy różnych okazjach wspominam, iż w krańcowych przypadkach nadużycia mogą doprowadzić do bankructwa firmy, która padła ich ofiarą, często spotykam się ze spojrzeniami (i nie tylko) mówiącymi “A toś pan sobie powiedział…”. Drążąc temat głębiej, dowiaduję się, że nie ma możliwości, aby korporacyjni oszuści ukradli z firmy wszystko. To prawda. Tylko czy rzeczywiście do upadku firmy niezbędne jest, aby nie posiadała nic? Czy na przykład nie wystarczy zaciągnięcie w jej imieniu gigantycznych zobowiązań? Wieloletnie fałszowanie sprawozdawczości finansowej, ukrywające rzeczywistą kondycję przedsiębiorstwa? Sabotowanie jej infrastruktury w sposób uniemożliwiający działanie operacyjne? Albo – tak jak w dzisiejszym przypadku – po prostu utrata płynności?

Zauważmy, że tego rodzaju zagrożenie dotyczy przede wszystkim firm małych i średnich, a więc tych, które zwykle nie inwestują w bezpieczeństwo finansowe, uważając, iż mają bardziej istotne z ekonomicznego punktu widzenia sprawy. Opisana poniżej sprawa może stanowić przyczynek do dyskusji, czy taka teza rzeczywiście jest uzasadniona.

Zaprezentujmy zatem firmę Galvmet – eks-gracza w branży stalowej, z pograniczna tych małych i tych średnich (w topowych latach jej przychody zbliżały się do 15 milionów dolarów). Użycie przedrostka „eks” jest uzasadnione, jako że na początku tego roku firma wygasiła swoje operacje i złożyła wniosek o upadłość i ochronę przed wierzycielami. A bezpośrednią przyczyną takiej sytuacji była niewypłacalność wynikająca z nadużycia.

Jak wiele małych firm, także Galvmet nie posiadał na tyle rozbudowanej załogi, aby możliwy był odpowiedni podział obowiązków między różne osoby. Nie wdrożono także kontroli kompensacyjnych, które mogłyby go zastąpić. I tak za lwią część księgowości (tj. płace, należności i zobowiązania) odpowiadała jedna osoba, Irene Brooner, oficjalnie zatrudniona na stanowisku kontrolera finansowego. Jej obowiązki zawierały w szczególności realizację płatności na rzecz pracowników i kontrahentów oraz uzgadnianie wyciągów bankowych.

Swoją nieautoryzowaną działalność Brooner prowadziła na kilku polach. Po pierwsze, manipulowała danymi księgowymi, zawyżając należne jej wynagrodzenie. Już na tym etapie powinno to wzbudzić podejrzenia właścicieli lub innych osób mających dostęp do danych księgowych. Kontrolerka bowiem uciekała się do tego rodzaju operacji stosunkowo okazjonalnie, tzn. nie wprowadziła do systemu podwyższonej stawki wynagrodzenia, a jedynie fałszowała pojedyncze naliczenia (ogółem 108 razy na przestrzeni 10 lat, na łączną kwotę 160 tysięcy dolarów). Wahania wypłaconych kwot najwyraźniej nie wydały się jednak nikomu podejrzane.

Po drugie, realizowała nieuprawnione przelewy na kontrolowane przez nią rachunki, a dwa sposoby – realizując płatności za towary i usługi, których firma nigdy nie zamawiała, a także dodając do systemu kadrowego „martwą duszę”, powiązaną z innym niż podstawowy rachunkiem bankowym. Szczególnie ta druga operacja była bezczelna, biorąc pod uwagę, że w najlepszym okresie zatrudnienie w Galvmet wynosiło 26 osób. Ogółem nieuczciwa pracownica zrealizowała niemal 300 przelewów na łączną kwotę sięgającą 1.705 tys. dolarów (w tym ok. 560 tys. dolarów z tytułu wynagrodzenia fikcyjnego pracownika).

Wreszcie, po trzecie – w obliczu niewypłacalności – próbowała „ratować” firmę, fałszując dokumenty niezbędne do wypłaty transz kredytu obrotowego. Galvmet posiadał otwartą korporacyjną linię kredytową w Missouri Bank & Trust, której podstawą uruchomienia było przedstawienie bankowi uzasadniających potrzebę zwiększenia płynności firmy danych dotyczących m.in. wartości sprzedaży oraz stanu należności i zapasów. Ponieważ przygotowanie tego rodzaju informacji spoczywało na pani Brooner, mogła ona wykazać się swoistą kreatywnością, polepszając na papierze standing finansowy Galvmetu. Bazując na sfałszowanych danych bank przekazał na rachunki firmy ponad 1,1 miliona dolarów, co umożliwiało kontrolerce kontynuowanie jej działalności.

Brooner została oskarżona o sprzeniewierzenie łącznie 2.964 tys. dolarów, ponieważ jako straty potraktowano zarówno jej nieautoryzowane wypłaty na niekorzyść Galvmetu, jak i wyłudzone kwoty kredytu obrotowego z Missouri Bank & Trust. Kwota ponad 1,8 mln dolarów była jednak nie do udźwignięcia dla Galvmetu, który w 2013 r. odnotował przychody nieco poniżej 10 mln dolarów. Nie będąc w stanie finansować bieżącej działalności oraz mając zablokowany dostęp do finansowania zewnętrznego, firma złożyła zatem wniosek o upadłość.

Z kronikarskiego obowiązku należy odnotować, iż pani Brooner najwyraźniej przejadła całą sprzeniewierzoną jej pracodawcy kwotę. Udostępnione przez FBI informacje listują całą gamę wydatków, z których niemal wszystkie dotyczą bieżącej konsumpcji, poza – co samo w sobie jest ciekawe – wyposażeniem prywatnego luksusowego baru, jaki oszustka urządziła w piwnicy swojego domu.



Skomentuj wpis

Musisz być zalogowany/a, żeby zamieszczać komentarze.