Strategia zaiteku, czyli ukrywanie strat Olympus Corp.

Data: 18 stycznia 2012 | Autor: | Brak komentarzy »

W ostatnich dniach media obiegają nowe wiadomości w sprawie jednego z największych jak do tej pory nadużyć finansowych ostatnich lat – sprawy Olympus Corporation. Nie pisałem do tej pory o tym przypadku na Fraud IQ, więc najwyższy czas nadrobić tę zaległość.

Bezpośrednim przyczynkiem do dzisiejszego artykułu jest przyznanie przez ACFE tytułu „whistleblowera roku” dla byłego CEO Olympusa, Michaela Woodforda. Nagroda ta jest przyznawana corocznie osobom, które przyczyniły się do ujawnienia nieprawidłowości w sektorze komercyjnym lub publicznym. Jej oficjalna nazwa to Cliff Robertson Sentinel Award i pochodzi od nazwiska aktora, który w końcu lat 70-tych XX wieku ujawnił nadużycia w wytwórni filmowej Columbia Pictures.

Warto wreszcie zebrać razem, to co do tej pory ustalono w sprawie nadużycia firmy Olympus. Bez większej przesady Olympus można nazwać Enronem, któremu prawie się udało…

Źródeł całej sprawy należy doszukiwać się jeszcze w latach 80-tych, kiedy to japoński jen w zastraszającym tempie osłabiał się w stosunku do dolara (w 1984 roku kurs dolara przekroczył poziom 250 jenów). Wtedy to grupa przedstawicieli 5 państw: Japonii, Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Francji oraz Wielkiej Brytanii, podpisała porozumienie w Hotelu Plaza w Nowym Jorku, opisujące działania do podjęcia w celu osłabienia dolara. Realizacja założeń porozumienia niewątpliwie przyniosła efekt, ponieważ do 1987 roku kurs dolara spadł do 120 jenów.

Mniej więcej w tym samym czasie japońskie firmy (a wśród nich Olympus) zaczęły stosować tzw. strategię zaiteku (skrót od zaimu tekunorojii). W uproszczeniu polegała ona na inwestowaniu nadwyżek kapitałowych w instrumenty finansowe i nieruchomości, a rezultacie opieranie zysków firm w dużej mierze w wyniku na handlu tymi instrumentami i otrzymywanych dywidendach. Środki na te inwestycje pochodziły przede wszystkim z dodatkowych jenów, jakie japońskie firmy otrzymywały z każdego dolara sprzedaży eksportowej. Okres ten nazywano w literaturze czasem „gospodarki bąbla” (buble economy).

Ostatecznie w roku 1990 bąbel ten pękł, co naturalnie spowodowało gwałtowny spadek wartości gruntów i nieruchomości, jak również wyceny wartości akcji i innych papierów wartościowych. Załamanie gospodarki oznaczało dla Olympusa stratę na zgromadzonym przez firmę w wyniku stosowania zaiteku portfelu w wysokości ok. 100 miliardów jenów (tj. ok. 730 milionów dolarów). Wtedy też podjęto decyzję o zatajeniu tej gigantycznej straty.

Jak tego dokonano? Ponownie upraszczając sprawę – w tamtym okresie zasady rachunkowości pozwalały na wycenę inwestycji w bilansie po koszcie ich nabycia. Oznaczało to, że zakupione w ramach zaiteku aktywa można było pokazywać dalej po cenach, jakie za nie zapłacono, a nie po ich aktualnej – znacznie niższej – wartości.

Olympusowi to jednak nie wystarczało. W nieujawnionych dotąd okolicznościach zdecydowano próbie odrobienia poniesionych strat. Firma podjęła grę spekulacyjną papierami wartościowymi, a także inwestowała hojnie w fundusze, dostarczające środków na uruchamianie nowych spółek. Niestety żadna z tych strategii nie przyniosła oczekiwanego efektu, a skumulowana strata firmy wzrosła do równowartości ponad 1 miliarda dolarów.

Tymczasem w roku 1997 zasady rachunkowości zmieniły się, wymagając wyceny inwestycji wg wartości rynkowej (marked-to-market). Oznaczało to konieczność ujawnienia rzeczywistej wartości części aktywów Olympusa, a więc także faktu, że z bilansu wyparowała niebagatelna kwota miliarda dolarów… Oczywiście takie wydarzenie pociągnęłoby za sobą gwałtowną utratę zaufania do spółki.

Ówczesny zarząd Olympusa zdecydowała się zatem na ukrycie straty. Uczyniono to „sprzedając” przecenione aktywa po ich cenach zakupu do spółek-córek utworzonych wyłącznie po to, aby zaabsorbować te aktywa. Spółki te finansowały zakup aktywów kredytami bankowymi, gwarantowanymi przez Olympusa. Cały haczyk tej operacji tkwił w fakcie, że sprawozdania finansowe córek nie były konsolidowane ze sprawozdaniami matki – w ten sposób Olympus unikał ujawnienia spadku wartości swoich inwestycji (zamiast nich miał bowiem w bilansie środki z ich „sprzedaży”).

Co ciekawe, nadal kontynuowano ryzykowną grę spekulacyjną, mającą na celu zniwelowanie wcześniejszych strat. Tym razem Olympus miał więcej szczęścia, bo stopniowo udało mu się generować na tych operacjach zyski. Niestety, w tym czasie światem finansów zachwiał przypadek Enronu, który stosował podobną do Olympusa strategię ukrywania własnych strat.

Jednym z efektów upadku Enronu była zamiana standardów rachunkowości, wymagająca konsolidacji sprawozdań finansowych spółek-córek. Japonia zaadoptowała ten wymóg w 2007 roku, co oznaczało, że Olympus do 31 marca 2008 roku (koniec roku finansowego firmy) musi wyczyścić księgi i ujawnić rzeczywistą wartość aktywów spółek-córek.

Olympus próbował kolejnych sztuczek księgowych, od mniej więcej 2005 roku przejmując spółki, którym wcześniej „sprzedawał” trefne aktywa. W ten sposób, część start mógł prezentować jako wartość godziwą i sukcesywnie je odpisywać, co pozwalało na ukrywanie strat. W 2008 roku rzeczy potoczyły się jednak nie po myśli zarządzających Olympusem. Jedna ze spółek, którym przekazano toksyczne aktywa z obietnicą ich rychłej konwersji na gotówkę, zaczęła domagać się natychmiastowej płatności. Rychło w mediach pojawiły się liczne doniesienia, że ceny płacone przez Olympusa za przejmowane spółki były znacząco zawyżone. Firma oczywiście zaprzeczała.

W 2011 roku na nowego prezesa spółki Olympusa wybrano Michaela Woodforda, który wcześniej szefował europejskiemu biznesowi spółki. Oczywiście Woodford znał doniesienia medialne o możliwych nieprawidłowościach i mimo aktywnego zniechęcania go do tego przez pozostałych członków zarządu, zdecydował się je sprawdzić. Na jego niewygodne pytania zareagowano bardzo szybko – po 2 tygodniach pracy został odwołany ze stanowiska CEO, pozostając jednak w zarządzie.

Jego wstępne działania były jednak iskrą, która wywołała pożar i była bezpośrednią przyczyną podjęcia formalnego postępowania wyjaśniającego w sprawie ukrywania strat przez spółkę. Już 8 listopada 2011 roku Olympus oficjalnie przyznał, że w celu ukrycia strat przekazał spółkom-córkom oraz różnego rodzaju doradcom ponad miliard dolarów.

Zgodnie z oficjalnym raportem z wewnętrznego dochodzenia w spółce, całkowita wartość strat ukrywanych w księgach mogła przekroczyć 1,7 miliarda dolarów! 14 grudnia 2011 roku Olympus opublikował oficjalne oświadczenie w sprawie korekty wyniku finansowego, odpisując z niego 1,1 miliarda dolarów.

Sprawa trwa nadal, ponieważ już rozgorzały oskarżenia przeciwko członkom najwyższych władz firmy, ale także jej audytorom finansowym, obsługujących ją bankom oraz szeregu innych doradców. W tym tygodniu panel niezależnych ekspertów (autorów przytaczanego wyżej raportu) oczyścił z zarzutów w tej sprawie audytorów Olympusa w ostatnich latach – KPMG i Ernst & Young.



Skomentuj wpis

Musisz być zalogowany/a, żeby zamieszczać komentarze.