Samokrytyka FSA w sprawie nadzoru nad działalnością RBS

Data: 19 grudnia 2011 | Autor: | Brak komentarzy »

W końcu ostatniego tygodnia brytyjska Financial Supervisory Authority opublikowała raport dotyczący sytuacji Royal Bank of Scotland w trakcie i po kryzysie finansowym lat 2008-2009. Po pęknięciu bańki na rynku nieruchomości bank musiał odpisać gigantyczne kwoty z tytułu utraty wartości toksycznych aktywów. Bank ostatecznie został uratowany przed upadkiem przez nacjonalizację – szacuje się, że kwota samego bezpośredniego wsparcia rządowego dla RBS sięgnęła 45 miliardów funtów, zaś nikt nie próbuje nawet oszacować kwoty pomocy pośredniej w ramach ubezpieczeń, gwarancji itp.

FSA stwierdziło, że podstawowymi przyczynami katastrofy RBS były “słabości procesu zarządczego oraz kultury korporacyjnej, które sprzyjały podejmowaniu słabych decyzji”. Jest to bardzo symptomatyczne, że FSA zwróciło tak dużą uwagę na stosunkowo miękkie aspekty zarządzania – aczkolwiek czytając między wierszami nie sposób oprzeć się wrażeniu, że jest to po prostu łagodne określenie lekkomyślności zarządzających. Oczywiście wspomnianej niedoskonałości towarzyszyły także inne czynniki, takie jak:

  • brak wystarczających kapitałów do prowadzenia ryzykownej działalności
  • zbytnie poleganie na finansowaniu krótkoterminowym
  • straty na portfelu kredytowym subprime
  • pochopna decyzja o przejęciu holenderskiego banku ABN Amro
  • brak możliwości pozyskiwania niezbędnych środków z rynku finansowego ze względu na powszechną opinię o niskiej jakości aktywów RBS

Co ciekawe, FSA złożyła także swoistą samokrytykę własnego postępowania, wypunktowując szereg błędów nadzorczych, jakie sama popełniła w stosunku do RBS. Wydaje się, że skoro FSA zdecydowała się na ich ujawnienie, to wyciągnęła z nich wnioski… A co zarzuciła sama sobie FSA?

  • zbyt małe zasoby dedykowane do nadzoru nad operacjami RBS (tylko 6 osób w 2007 roku, obecnie: 23)
  • brak utrzymywania kontaktów z osobami zarządzającymi bankiem na szczeblach niższych niż zarząd
  • brak dostępu do pełnych informacji o sytuacji finansowej banku i zadowolenie się jedynie zbiorczymi danymi
  • brak stanowczości w kontaktach z przedstawicielami RBS
  • brak wyjaśnienia sytuacji, kiedy ex-CEO RBS usunął ostrzeżenia regulatora ws. zagrożeń kredytowych z oficjalnego pisma FSA do Rady Nadzorczej banku

Najprawdopodobniej, niemal identycznie jak w przypadku Stanów Zjednoczonych, teraz rozpocznie się „polowanie na czarownice”. Przewodniczący FSA, lord Adair Turner, stwierdził bowiem, że należy odpowiedzieć na pytanie, dlaczego do tej pory nikt personalnie nie odpowiedział za katastrofę RBS, a jeśli nie było możliwe ukaranie takiej osoby / osób na bazie istniejących przepisów, to trzeba dążyć do ich jak najszybszej zmiany.

Pierwszą osobą, której działania zostaną poddane gruntownej analizie, nie będzie jednak żaden bankier, ale dyrektor wykonawczy FSA, Hector Sants, który swój urząd objął w czerwcu 2007 roku, tj. na 3 miesiące przed podjęciem przez RBS decyzji o wejściu w skład konsorcjum mającego przejąć ABN Amro.

Raport konkluduje także, iż standardy i regulacje rynku finansowego sprzed kryzysu były całkowicie niewystarczające, ponieważ pozwalały na bankom takim jak RBS operować na zaniżonych poziomach kapitałowych i płynnościowych. Duże nadzieje wiązane są z wejściem w życie zaostrzonych regulacji w ramach pakietu Bazylea III.



Skomentuj wpis

Musisz być zalogowany/a, żeby zamieszczać komentarze.